Dwudziesty czwarty Przegląd Sztuki SURVIVAL, zrealizowany w 2026 roku pod hasłem przewodnim „Palec w sercu”, obrał za swoją przestrzenną bazę zespół dawnej Kliniki Psychiatrii i Chorób Nerwowych przy ulicy Odona Bujwida 44 we Wrocławiu. Wzniesione na przełomie XIX i XX wieku neogotyckie ceglane gmachy, projektowane pierwotnie jako nowoczesny pruski ośrodek badawczy działający pod kierownictwem między innymi Aloisa Alzheimera, niosą w sobie głęboki, wielowarstwowy ładunek historyczny. Po zakończeniu drugiej wojny światowej struktura ta przeszła drastyczną reorientację funkcjonalną, służąc przez dekady jako szpital dziecięcy, wyspecjalizowany w onkologii, hematologii oraz chorobach zakaźnych.

Ta podwójna tożsamość miejsca wpisała się w tkankę architektoniczną jawnie, a zarazem boleśnie. Najbardziej chyba poruszającym elementem wizualnym, z którym musieli skonfrontować się uczestnicy, okazały się niszczejące, opuszczone korytarze i sale szpitalne, na których ścianach wciąż widnieją zachowane murale przedstawiające bohaterów popularnych kreskówek. Te barwne graficzne ilustracje, mające niegdyś nieść pociechę hospitalizowanym dzieciom, w zderzeniu z obecną surowością, łuszczącym się tynkiem i pustką sal zabiegowych zdefiniowały architekturę jako niemego, lecz niezwykle wymownego świadka dramatycznych mikrohistorii. Przestrzeń kliniki nigdy nie mogłaby być neutralnym miejscem dla obiektów artystycznych – stała się aktywnym autonomicznym podmiotem wystawy, redefiniującym każdy wprowadzony w jego obręb gest twórczy.

Strategia umiaru

Przegląd kuratorskich wyborów tegorocznej edycji – za które odpowiadał zespół w składzie: Michał Bieniek, Daniel Brożek, Małgorzata Miśniakiewicz i Ewa Pluta – prowadzi mnie do sformułowania jednoznacznej tezy: kluczem do sukcesu wystawy stała się konsekwentna, świadoma rezygnacja z przeładowania przestrzeni nadmiarem prac i może przede wszystkim – postawienie na realizacje delikatne, subtelnie wpisujące się w realia miejsca. Kuratorzy wykazali się wyczuciem, stawiając na minimalizm i rygorystyczną selekcję dzieł. Zaprezentowane realizacje programowo wymykały się komercyjnej logice współczesnego przemysłu festiwalowego, opartego najczęściej na zasadzie spektakularności, nadmiaru bodźców wizualnych i instytucjonalnego przepychu.

Wybierając się na festiwal, byłam ciekawa, w jaki sposób prace zostaną zaaranżowane, ponieważ było wiadomo, że będzie ich niewiele – jedynie trzydzieści pięć dzieł. Wprowadzenie atrakcyjnych „fajerwerków” czy monumentalnych inwazyjnych struktur w tak delikatne, naznaczone cierpieniem otoczenie architektoniczno-historyczne byłoby głębokim błędem zarówno etycznym, jak i estetycznym. Na szczęście zamiast tego, publiczności zaoferowano wystawę subtelną, w której dzieła sztuki zaistniały nienachalnie, miejscami wręcz efemerycznie. Taka formuła ekspozycji nie tylko uszanowała zastany genius loci, ale przede wszystkim otworzyła przed odbiorcami możliwość swobodnej, nieskrępowanej eksploracji zakamarków kliniki. Widzowie mogli samodzielnie doświadczać pustki, światła i cienia dawnych sal, odnajdując ukryte prace naturalnie, bez z góry narzuconego przymusu czy dydaktycznego reżimu. W mojej opinii żadna inna forma zaplanowania tej ekspozycji nie okazałaby się właściwa, co wystawia najlepsze świadectwo dojrzałości oraz wrażliwości całemu zespołowi kuratorskiemu.

Audialność i intymność

W tak zarysowanej strukturze ekspozycyjnej to właśnie prace operujące dźwiękiem oraz powściągliwym gestem najsilniej rezonowały z architekturą. Niewątpliwym faworytem całego przeglądu, wyróżniającym się niezwykłą subtelnością formy, była dla mnie instalacja dźwiękowa Wspólne bicie serca autorstwa Anny Underowicz. Umieszczona w surowej przestrzeni dawnych laboratoriów, praca ta emitowała niskie rytmiczne rejestracje ludzkiego tętna, które stapiały się z naturalną audiosferą budynku. Rezygnując z przytłaczających artefaktów wizualnych, Anna Underowicz stworzyła maszynę do przeżywania emocji ciałem, niejako zmusiła odbiorców do głębokiego, somatycznego odczuwania przestrzeni, zamieniając fizjologiczny zapis życia w uniwersalną metaforę przetrwania i kruchości ludzkiej egzystencji w murach szpitala.

Równie intymny, a zarazem performatywny charakter miała realizacja Praktyka przebudzenia duetu Natalia Górecka i Miłosz Kędra. Artyści usytuowali w pustej sali znalezione na miejscu stare pianino, niegdyś służące osobom przebywającym w placówce, poddali je strukturalnej dekonstrukcji i połączyli z autorskim systemem pneumatyczno-elektronicznym. Instrument ten służył jako baza do cyklicznych performansów dźwiękowych, jednak nawet w okresach ciszy, jako samotny obiekt w pozbawionym innych bodźców wnętrzu, definiował architekturę sali jako pudło rezonansowe dla pamięci miejsca. Dzieło to z powodzeniem badało granice między obecnością a nieobecnością, wpisując się w najlepsze tradycje sound artu.

Trzecią realizacją, która zapadła mi szczególnie w pamięć, była praca Daniela Kotowskiego zatytułowana Lizanie 4’33”. Artysta, wykorzystując format obiektu i wideo z dźwiękiem, podjął dialog z historią sztuki (w tym z ikonicznym występem Johna Cage’a), skupiając się na problematyce widzialności, reprezentacji oraz unikalnej wrażliwości osób głuchych. W sposób wyważony i pozbawiony publicystycznego patosu skonfrontował utrwalone w kulturowym kanonie mechanizmy audiocentryzmu z doświadczeniem cielesnym. Praca ta, zlokalizowana w jednej z dawnych sal chorych, zmusiła widzów do przewartościowania definicji ciszy, normy oraz komunikacji w przestrzeni instytucjonalnej.

Warto zaznaczyć, że w tym roku zadbano w obrębie całego festiwalu również o dobrą komunikację treści trudnych, mogących mieć negatywny wpływ na odbiorców. Pojawiły się czytelne piktogramy, informujące o tym, że prace dotyczą na przykład kryzysu choroby psychicznej, samobójstwa, nagości, przemocy, testów na zwierzętach. Miejmy nadzieję, że taki sposób oznaczania stanie się standardem na wszystkich wystawach sztuki współczesnej.

Klinika wspólnych wyobrażeń

Osobną, autonomiczną i niezwykle istotną przestrzeń festiwalu stanowiła wystawa towarzysząca Klinika wspólnych wyobrażeń. Zbudowana w gmachu dawnej Chemii Ogólnej, stanowiła rzadki przykład udanego, w pełni partnerskiego projektu partycypacyjnego, zrealizowanego przez uznanych artystów współczesnych w bezpośredniej współpracy z dziećmi i młodzieżą. Proces ten zmierzał do krytycznej dekonstrukcji społecznych wyobrażeń, lęków oraz mechanizmów stygmatyzacji i wykluczenia.

Wśród kluczowych postaci świata sztuki, które zaangażowały się w tę sekcję, na szczególną uwagę zasługuje Joanna Pawlik, znana z bezkompromisowych, a zarazem pełnych empatii badań nad cielesnością i nienormatywnością, oraz wrocławska pisarka Agnieszka Wolny-Hamkało, która stworzyła tkankę literacko-audialną projektu. W gronie osób artystycznych zaangażowanych w Klinikę wspólnych wyobrażeń znaleźli się również między innymi Małgorzata Mycek, Karolina Balcer, Kuba Stępień i Iza Rutkowska. Międzynarodowy i głęboko teoretyczny wymiar nadali tej części wystawy badacze oraz kuratorzy: Andy Field, Beckie Darlington, Sara Božanić i Kamila Kamińska. Dzięki zderzeniu dziecięcej, nieskrępowanej wyobraźni z dojrzałym warsztatem artystów współczesnych sekcja ta stała się pełnowartościowym, wielogłosowym manifestem na rzecz budowania wspólnoty opartej na empatii i wzajemnej trosce.

Forum krytycznej refleksji – Program Sceny Społecznej

Silnym punktem Przeglądu Sztuki SURVIVAL jest interdyscyplinarny Program Sceny Społecznej. Tym razem został ulokowany w zielonej przestrzeni dawnego ogrodu przyszpitalnego i stanowił wartościowe merytoryczne dopełnienie głównego korpusu wystawy. Zamiast luźnych paneli dyskusyjnych, organizatorzy zaproponowali przegląd palących problemów współczesności. Do najważniejszych punktów programu należała – zorganizowana we współpracy z Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu – debata na temat kryzysu wiarygodności wiedzy medycznej i edukacji zdrowotnej w dobie globalnej dezinformacji oraz fake newsów.

Równie istotny wkład w dyskusję o współczesnym mieście wniosła rozmowa z udziałem cenionej architektki Agaty Twardoch oraz Bogny Świątkowskiej, poświęcona etycznym, społecznym i planistycznym konsekwencjom czasowego adaptowania opuszczonych budynków poszpitalnych na cele kulturalne. Perspektywę teoretyczną uzupełniły wykłady Agaty Gąsiorowskiej z Uniwersytetu SWPS, poświęcone granicom eksperymentów naukowych, oraz warsztaty krytycznego myślenia prowadzone przez Jana Blewę w ramach projektu AI-THOS. Ogród dawnej kliniki stał się w ten sposób tętniącym życiem, demokratycznym forum wymiany myśli między nauką a aktywizmem.

Nagroda Publiczności

Weryfikacją krytycznego i społecznego odbioru 24. Przeglądu Sztuki SURVIVAL były przyznane nagrody. Nagrodę Publiczności, ufundowaną przez rektora Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zdobyła Anastasia Rydlevskaya za instalację Dezintegracja. Zaprezentowana w ramach Kliniki wspólnych wyobrażeń praca zyskała największe uznanie widzów. W mojej ocenie, dzieło to jawi się jako realizacja na wskroś fantazyjna i niezwykła, zarówno w warstwie formalnej, jak i głęboko ukrytej treści. Jak zgodnie podkreślają branżowe recenzje, jej wyjątkowość polegała na maestrii, z jaką artystka połączyła trudne, traumatyczne doświadczenie utraty tożsamości narodowej i przymusowej migracji z kunsztowną formą kaskadowo podwieszonych pod sufitem, misternie przetworzonych struktur tekstylnych, wytworzonych z ubrań pochodzących z Polski i Białorusi. Ta unikalna fuzja intymnego dramatu z niemal architektoniczną formą rzeźbiarską udowodniła, że sztuka zaangażowana potrafi unikać publicystycznej dosłowności, stając się uniwersalnym, poetyckim traktatem o rozpadzie i rekonstrukcji ludzkiego świata. Formuła tej nagrody – obejmująca gratyfikację finansową oraz możliwość organizacji indywidualnej wystawy w galerii Mieszkanie Geppertów – potwierdza celność demokratycznych wyborów publiczności, która doceniła głęboko ludzki, intymny wymiar dzieła. Na podium znalazły się także realizacje mojej faworytki Anny Underowicz i Justyny Kosińskiej, która została wyróżniona za instalację artystyczną zatytułowaną Membrany (haft na tkaninie), prezentowaną w ramach wystawy głównej.

Powrót do korzeni

Obecna edycja Przeglądu Sztuki SURVIVAL właściwie pozbawiona była słabych punktów. Wydarzenie to modelowo wpisało się w najlepszą wieloletnią tradycję festiwalu wypracowaną przez Fundację Art Transparent. Od początku istnienia tego wydarzenia chodziło o zachowanie wyważonego balansu między prezentacją rzetelnej, bezkompromisowej sztuki współczesnej a aktem performatywnego odkrywania i przywracania pamięci zapomnianych, niedostępnych na co dzień punktów w miejskim krajobrazie Wrocławia. Nie zawsze udawało się to w równym stopniu, bo i wyzwania stające przed organizatorami bywały zróżnicowane.

Tegoroczna odsłona udowodniła jednak, że Przegląd Sztuki SURVIVAL nie poddał się pokusie komercjalizacji ani rutynie. Przez subtelny, pełen szacunku dialog z trudną aurą i architekturą dawnego szpitala wrocławska impreza potwierdziła swój status jednego z najważniejszych i najbardziej wrażliwych intelektualnie punktów na mapie polskiego życia artystycznego.

Tekst: Patrycja Sikora
Zdjęcia: T. Papuczys, archiwum Fundacji Art Transparent