Osiemnaste Międzynarodowe Triennale Tkaniny to kolejna edycja przeglądu tkaniny, który pokazuje niesamowitą żywotność tego tradycyjnego, ale odkrywanego obecnie na nowo medium. O powrocie tkaniny na piedestał pisała już na łamach „Formatu”, Alicja Klimczak-Dobrzaniecka przy okazji poprzedniej edycji łódzkiego konkursu[1]. Wtedy – można powiedzieć – tkanina artystyczna ponownie odzyskiwała tożsamość, a światowe wydarzenia, takie jak Biennale w Wenecji (zarówno pięćdziesiąta dziewiąta, jak i sześćdziesiąta edycja) potwierdziły aktualność tej dyscypliny. Tegoroczne Triennale umacnia pozycję tkaniny jako techniki szczególnie nośnej, doskonale wpisującej się we współczesne dyskursy artystyczne. Mam tu na myśli przede wszystkim wciąż aktualne wątki postkolonialne, feministyczne czy queerowe. Tkanina, będąc techniką dość archaiczną (w pozytywnym tego słowa znaczeniu), jak się okazuje, może odnosić się do wspomnianych wątków w sposób oryginalny, a jednocześnie charakterystyczny dla specyfiki medium. Operowanie metaforą i symbolem, gra między wątkami globalnymi a lokalnymi, haptyczność, performatywność – to tak naprawdę tylko kilka haseł, które składają się na bogaty obraz osiemnastej edycji Międzynarodowego Triennale Tkaniny w Łodzi. Na trzech piętrach „Białej Fabryki” (Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi) mamy bowiem pełny przegląd postaw i form, którym warto przyjrzeć się rzetelniej.
Za koncepcję tegorocznej edycji Triennale, opisaną tytułem Dekonstrukcja/Rekonstrukcja, odpowiadają kuratorki Marta Kowalewska i Bukola Oyebode-Westerhuis. Sama wystawa została dodatkowo podzielona na trzy pomniejsze sektory tematyczne (Re-wizja, Re-konstrukcja i Re-interpretacja), które bardziej szczegółowo rozwijały tytułowe pojęcia. Pierwszy wątek, Re-wizja przeszłości dla zrozumienia teraźniejszości, interesująco łączył to, co lokalne i pierwotne, z odniesieniami do globalnej współczesności, skupiając się na kontraście niezmienności z płynnością form historycznych i aktualnych. Doskonałym przykładem takiej strategii może być twórczość Gani Riza – artysty pochodzenia kosowskiego, ale urodzonego i dorastającego w Paryżu. W domu rodzinnym artysta dojrzewał w osobliwej atmosferze zderzenia popularnej wówczas kultury hip-hop i kosowsko-albańskiego folkloru. Prezentowana na wystawie praca Wernisaż to instalacja złożona z tapiserii oraz fotografii, inspirowana słynnym bazarem dywanów w Erywaniu. Tytuł Wernisaż ma się odnosić do specyficznego rodzaju prezentacji towarów na targu przez wyeksponowanie ich na maskach samochodów. Co ciekawe, te same tkaniny są również używane do tuningowania samochodowych wnętrz. Jest to więc intrygujący przykład zestawienia tradycji tkackiej z charakterystycznym dla danego regionu wzornictwem motoryzacyjnym. Dywany tkane przez artystę zawierają logo popularnych marek samochodowych, a także symbole militarne, zwracając w ten sposób uwagę na globalny, kapitalistyczny aspekt regionalnych form oraz powiązania z przemysłem wojennym. Warto zaznaczyć, że w tej części ekspozycji znalazły się dwie nagrodzone prace. Brązowy medal trafił do szwedzkiej artystki Charlott Markus za przejmującą instalację audiowizualną wykonaną z zasłon pochodzących z dawnego szpitala psychiatrycznego Zon&Child. Artystka nadała pracy formę labiryntu, wewnątrz którego widz odnajduje subtelne ślady ujawniające proweniencje wykorzystanych materiałów Srebrny medal otrzymał polski artysta Łukasz Wojtanowski. Jego praca Procesja Bożego Ciała (zielona) odnosi się do bliskiego nam geograficznie obrzędu procesji Bożego Ciała. Artysta, używając haftu, batiku, a także materiałów takich jak koraliki, cekiny czy barwne nici, zwraca uwagę na niesamowitą dekoracyjność rytuału. Przepych i jaskrawość form, jak się okazuje, może być czymś uniwersalnym, czytelnym i utożsamianym z sacrum również dla przedstawicieli odległych kultur. Jest to szczególnie interesujące w porównaniu z innymi pracami osób artystycznych, wywodzących się z bardzo różnych kręgów kulturowych i geograficznych.
Kolejny segment wystawy, Re-konstrukcja spojrzenia: niedostrzegane narracje i zwrot ku wspólnocie, zawiera prace odnoszące się do rozmaitych strategii konstruowania rzeczywistości społecznej. W tej części ekspozycji znalazły się prace krytyczne wobec kapitalizmu, konsumpcjonizmu, nadprodukcji, ale także dzieła zwracające uwagę na różne aspekty kreowania nowej wspólnotowości, skupionej wokół pojęć takich jak feminizm czy queer. Dobrymi przykładami tego rodzaju konstrukcji są prace Emily Cauwet-Lafont, Teles Frey czy Iwony Demko, które zarówno formą, jak i treścią odnoszą się do dobrze znanej ikonografii feministycznej. Zupełnie inny aspekt tego problemu prezentują instalacja oraz wideo Grupy Łono – kolektywu tworzonego przez Martę Borkowską i Marcelinę Amelię. Praca Płaczki odnosi się do znanej z polskiej tradycji figury płaczek – kobiet, które zawodowo zajmowały się opłakiwaniem straty członków społeczności. Artystki, ubrane w specyficzne stroje inspirowane ludowymi chustami, wykonały empatyczny performans, polegający na zakopywaniu w ziemi osobistych symboli, rzeczy, z którymi chciały się pożegnać. W wydzielonej przestrzeni instalacji umieszczono dodatkowo ołówki, a każdy oglądający zachęcany był do wypisania na ścianie haseł i rzeczy, które chciałby symbolicznie pogrzebać. Działanie duetu, nawiązujące do tradycyjnych form rytuału żałobnego, czytelnie zwraca uwagę na kolektywny aspekt przeżywania traum, a także nakreśla sposoby radzenia sobie z nimi – nawet jeżeli są to jedynie działania symboliczne.
Ostatnia część wystawy, Re-interpretacje języka materii i pamięci, w dużej mierze dotyka historii i przygląda jej się krytycznie. Mamy tu prace odnoszące się zarówno do pamięci indywidualnej (czego przykładem mogą być hafty Manuela Alejandro Hernandeza Rivery na bazie fotografii z rodzinnego archiwum), jak i do szerszych historii o charakterze zbiorowym (jak postkolonialna refleksja Norweżki Eli Herlaug Eines czy odnosząca się do Holocaustu rzeźba Carmen Schabracq). Wątki prywatne bardzo interesująco łączą się z historiami ważnymi dla większych społeczności czy cywilizacji, tworząc interesujący pejzaż form dialogujących ze sobą. W tej części wystawy możemy zobaczyć laureatkę złotego medalu tegorocznej edycji triennale. Uzbecka artystka Aziza Kadyri zaprezentowała transmedialną instalację łączącą nowe technologie z tradycyjnym rzemiosłem. Praca Jej Scena (II) jest osobistym hołdem artystki dla własnej babci, która ulegając patriarchalnym wymaganiom, zrezygnowała w latach pięćdziesiątych z kariery tancerki ludowej w Uzbekistanie. Wielowymiarowość pracy zachowana została nie tylko w sferze formy i użytych technik, lecz, co istotne, również treści – pokazując oryginalnie kontrast między indywiduum a kolektywem. Prywatne ambicje i osobiste marzenia jednostki musiały się bowiem konfrontować nie tylko z patriarchalną rzeczywistością, ale także z opresyjnym systemem politycznym sowieckiego Uzbekistanu. W tej części ekspozycji oprócz nagrodzonej pracy znalazło się jeszcze wiele prac godnych wspomnienia – intrygujących bardziej za pomocą wizualnych gier z odbiorcą niż wyszukanych odniesień. Przykładami takich dzieł są prace Asel Kadyrkhanovej, której hafty są minimalistycznymi w formie obrazami badającymi wizualność zmieniającego się pod wpływem decyzji politycznych alfabetu w Kazachstanie, oraz gobelin Gabriela Pessoto, łączący tradycje tkackie z graficznymi formami interfejsu programu komputerowego.
Warto nadmienić, że oprócz głównej wystawy konkursowej odbyły się również pokazy towarzyszące Triennale. Swoją premierę miała instalacja Agnieszki Piłat Tkająca inteligencja, której głównym bohaterem był robot o imieniu Basia, a także wystawa Portale rizomatyczne: drogi poznania, będąca kuratorskim projektem Bukoli Oyebode-Westerhuis, skupiającym się na sztuce afrykańskiej. Oprócz tego można było obejrzeć wiele innych wystaw i przeglądów tkaniny – już poza głównym gmachem Muzeum Włókiennictwa.
Tegoroczna edycja Triennale Tkaniny to przede wszystkim solidna wystawa problemowa. Na wszelkie nakreślone przez kuratorki problemy artyści odpowiedzieli za pomocą tkaniny – z wielkim poszanowaniem tradycji i specyfiki tego medium. Śmiało można powiedzieć, że kłopoty z tożsamością samego medium, wynikające w dużej mierze z zachłyśnięcia się możliwościami nowych technologii, zostały zażegnane, a twórczy potencjał tkaniny jest odkrywany na nowo i doskonale oddaje ducha współczesnych dyskursów artystycznych. Wystawa porusza nie tylko ważnością i aktualnością problematyki, ale także – a może przede wszystkim – niesamowitą warstwą wizualną. Materia tkanin, barwy, ornamenty, sploty mogą się wydawać trącącymi myszką kategoriami formalnymi, lecz przesądzają w moim odczuciu o sukcesie wystawy. Wystawy – jakkolwiek by patrzeć – konkursowej, co jest tym bardziej wielkim sukcesem zarówno osób artystycznych, jak i kuratorek.
[1] Alicja Klimczak-Dobrzaniecka, Stan splątany. 17. Międzynarodowe Triennale Tkaniny, „Format” 2023, nr 90, s. 128.
Tekst: Ignacy Oboz
Zdjęcia: Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi
