W Arttrakcie trwa jedno ze spotkań poprzedzających wspólną wystawę Zdzisława Nitki i Huberta Bujaka. Oglądając przygotowane przez artystów na okazję ekspozycji propozycje prac, wszyscy zgodnie zwracają uwagę na ich ogromną narracyjną pojemność. Zauważając z rozbawieniem, że obaj twórcy prezentują się poprzez swoje obrazy jako postaci wyjątkowo gadatliwe, Zdzisław Nitka stwierdza: Jeżeli milczenie jest złotem, to nasze malarstwo musi być czystą rdzą. W tym momencie nikt nie ma już wątpliwości, że Czysta rdza stanie się tytułem wystawy – wystawy o opowiadaniu historii.

*

Eksplodująca z wielką siłą w drugiej połowie lat 80. XX wieku polska nowa ekspresja, pomimo iż wyrosła na gruncie ogólnoświatowych tendencji artystycznych, posiadała oczywiście swój szczególny, narodowy rys. Wśród specyficznych cech naszej rodzimej transawangardy Krzysztof Stanisławski wymieniał na przykład: deklarowane zaangażowanie społeczne i polityczne, silną potrzebę autorefleksji, znajdującą ujście w licznych drukach ulotnych, powielaczowych almanachach artystycznych i pismach drukowanych własnym sumptem, wykładach, akcjach, realizacjach filmowych i wideo, jak również – dążenie do deinstytucjonalizacji życia artystycznego […], chęć decentralizacji mapy artystycznej Polski […][1]. Przy całej tej specyfice polscy Nowi Dzicy zachowywali jednak za pośrednictwem swojej twórczości ścisłą łączność z ogólnymi transawangardowymi dążeniami, takimi jak dowartościowanie obrazu i figuratywności, ekspresyjność wyrazu, interdyscyplinarność, ludyczność, nakierowanie na kolektywizm, skłonność do łączenia tego, co elitarne z tym, co egalitarne, posiłkowanie się cytatami oraz zwrot (często włączający pierwiastek humoru, absurdu i ironii) ku literaturze.

Nie bez powodu w sposób nieco podręcznikowy wymieniam te najbardziej znaczące jakości nowej ekspresji. W znakomitej większości doskonale pasują one bowiem do opisu sztuki nestora polskiego neofowizmu, Zdzisława Nitki – zwłaszcza te odnoszące się do strategii narracyjnych. A spektrum stosowanych w twórczości malarza z Obornik Śląskich fabularnych czy gawędziarskich rozwiązań bywa naprawdę niesamowicie szerokie i rozbudowane, co doskonale zresztą uwidacznia wystawa Czysta rdza. Sztuka Nitki zanurzona jest w historiach  – historiach niezwykle różnorodnych, zarówno pod względem ich źródłowego umiejscowienia, jak i ulokowanej w nich nastrojowości. Artysta więc, obok opowieści biblijnych, dotyka w swoich obrazach na przykład tematów związanych ze znaczącymi wydarzeniami historycznymi, ale także z entuzjazmem zapuszcza się na grunt baśniowości. Z ciekawością eksploruje on światy egzotycznych, obcych nam kultur i z niezwykłą empatią i szacunkiem przygląda się złożonemu, mistyczno-radosnemu obszarowi natury. To swobodne wędrowanie po rozmaitych uniwersach nie byłoby możliwe, gdyby Nitka nie posiadał niezwykłej łatwości w kreowaniu na płótnie ściśle określonej pod względem  emocjonalnym aury. Dlatego jego prace działają na tak wielu płaszczyznach odczuć i wrażeń – czasami są humorystyczną, ciepłą opowiastką, innym razem ewokują liryczny, poetycki nastrój, bywa też, że kuszą niewypowiedzianym pierwiastkiem zagrożenia i tajemnicy lub – niekiedy – porażają dojmującym dramatyzmem. Przy całym tym zróżnicowaniu, ustawicznie wykorzystywaną przez Nitkę narracyjną strategią – zgodnie z transawangardowym rodowodem jego malarstwa – jest posługiwanie się cytatem. Z ogromną lekkością i zręcznością przetwarza on liczne kulturowe motywy, bez ograniczeń czerpiąc na przykład z muzyki, filmu czy – jak przystało na artystę, który deklaruje chęć niesienia swoich malarskich mistrzów na własnych ramionach – ze sztuki. To właśnie w obrębie dzieł dedykowanych uwielbianym twórcom (na przykład pozwalających im na niemożliwe spotkania w niekonwencjonalnych okolicznościach) najpełniej ujawnia się jego nieskrępowana niczym swoboda cytowania. Nitka niejednokrotnie korzysta z niej po to, aby móc przemierzać granice terytorialne i czasowe, łączyć ze sobą odległe światy i – w końcu – kreować całkiem nowe, zaskakujące malarskie uniwersa.

*

Bardzo głębokie osadzenie Wrocławia w neofowistycznej tradycji lat 80., stało się jednym z głównych powodów, dla których Hubert Bujak wybrał to miasto na miejsce swoich malarskich studiów. Nowi Dzicy – w tym oczywiście współuczestnik wystawy Czysta Rdza, Zdzisław Nitka – od początku bardzo silnie oddziaływali na sztukę malarza, zarówno w jej warstwie formalnej, jak i treściowej. Jednakże generacyjny rozdźwięk istniejący pomiędzy artystami nie mógł, co oczywiste, nie wykreować w tych obu obszarach pewnych definitywnych różnic. Dobrym dla unaocznienia tego przykładem jest chociażby kwestia tak chętnie wykorzystywanej przez Nitkę malarskiej strategii cytowania. Wbrew pozorom okazuje się, że i Bujak używa jej równie ochoczo – tyle tylko, że przedmiotem powtórnych przetworzeń i przeniesień staje się w jego twórczości cała wizualno-przedmiotowa sfera nowej ekspresji końca XX wieku.  Wszystko to sprawia, że narracyjne rozwiązania, którymi się posługuje mają nieco odmienny charakter. Przesuwając mechanizm cytowania ku bardziej uogólnionej, całościowej strefie, Bujak ucieka od tematycznej fragmentaryzacji i fabularnego rozdrobnienia, tak przecież chętnie widzianego i powszechnego w postmodernistycznej twórczości spod znaku transawangardy. Z pewnością dodatkowo pomaga mu w tym bardzo klarowne sprecyzowanie problematyki własnego malarstwa, w którym, poszukując prymarnych źródeł i motywów ludzkich działań, bada on miejsce człowieka w świecie, szczególnie w kontekście do jego jedności z naturą i kosmosem. Rozważania te, nawet gdy przepełnione są krytycznym w wydźwięku społecznym czy ekologicznym komentarzem, kierują Bujaka ku introwersywnym, intymnym, często nostalgicznym i poetyckim obszarom. W konsekwencji jego obrazy stają się przestrzeniami dla pełnych symbolizmu i pociągającej zagadkowości lirycznych historii, dla których punktem wyjścia jest zarówno antropologiczna ciekawość, jak i filozoficzna refleksja autora.

*

Paradoksalnie, to w różnicach, a nie w podobieństwach leży w tym przypadku siła harmonijnej koegzystencji – to właśnie odmienne od siebie strategie narracyjne pozwalają obrazom Nitki i Bujaka tak aktywnie treściotwórczo pracować razem we wspólnej przestrzeni wystawienniczej. Użycie odmiennych fabularnie środków sprawia, że ich realizacje – tam, gdzie mogłyby rywalizować o widoczność i pierwszeństwo – całkiem naturalnie wchodzą na ścieżkę dialogu. Stają się dla siebie nawzajem dopowiedzeniem, rozwinięciem, anegdotą, otwartym zakończeniem. Z szacunkiem dopuszczają się wymiennie do głosu, konstruując niezliczoną ilość historii, w których każdy z obrazów na równych prawach może stać się zarówno ich punktem wyjścia, jak i finałem. I tak, kosmogoniczna w swoim wydźwięku kompozycja Bujaka, w której malarz personifikuje atmosferyczne i astralne procesy, w zestawieniu ze zrealizowaną przez Nitkę reinterpretacją Chagallowskiego Aktu nad Witebskiem nieoczekiwanie zyskuje liryczno-zmysłowy rys. Natomiast radośnie baśniowy kot w butach beztrosko grający w przedstawieniu Nitki na gitarze w towarzystwie obrazu Bujaka, na którym zjawisko koniunkcji przybiera zoomorficzną postać, nagle nabiera głębi, wagi oraz nieco groźnej tajemnicy.

Jednak, pomimo iż największy narracyjno-znaczeniowy potencjał wynika z różnic w sposobach konstruowania opowieści przez Nitkę i Bujaka, nie ulega wątpliwości, że na korzyść wzajemnego treściotwórczego oddziaływania ich obrazów działa również osadzenie w zbliżonych tematycznie obszarach. Najważniejszym z nich jest natura i to właśnie jej przykład pokazuje jak różnorodnie treściowo, duchowo, emocjonalnie czy ideowo może być ona traktowana w malarstwie. I jakie jeszcze treściowe, duchowe, emocjonalne czy ideowe przestrzenie może ona skolonizować przy zetknięciu się dwóch, tak szczególnych postaw twórczych.

Tekst: Katarzyna Zahorska
Zdjęcia: materiały galerii Arttrakt

Hubert Bujak, Zdzisław Nitka – Czysta rdza
17.04.2026-.22.05.2026

[1] Krzysztof Stanisławski, Nowa ekspresja [w:] Od awangardy do postmodernizmu. Encyklopedia kultury polskiej XX wieku, red. Grzegorz Dziamski, Instytut Kultury, Warszawa 1996, s. 410.