Nie bez powodu się sądzi, że artyści swoją twórczością pełnią funkcję „czułych” barometrów nastrojów społecznych. Wystawa Marco Angeliniego – włoskiego wielomedialnego twórcy– eksponowana w Muzeum Współczesnym Wrocław („bunkrze sztuki”) potwierdza tę konstatację. Sugeruje to już zbyt naukowo brzmiący tytuł wystawy: Sztuka. Energia. Zrównoważony rozwój. Twórca ten jednak, notabene legitymujący się – obok wybitnego doświadczenia artystycznego – również wykształceniem socjologicznym, nie zamierzał dawać widzom lekcji ekonomii czy taktyki gospodarczej. Jego intencją, czytelną w treści całej ekspozycji, była raczej troska o stan współczesnej ludzkiej świadomości, odnoszącej się do natury (przyrody) i do kulturowych uwarunkowań naszego zapośredniczonego przez technologię stosunku do rzeczywistości, a więc wyrażanej powszechnie presji postępu i konsumpcjonizmu. W tym celu artysta posłużył się w swoich pracach – od malarstwa przez obiekty po projekcje filmowe – argumentacją tyleż przekonującą wizualnie, co wyraźnie poetycką w treści, a wyrażającą jego pogłębioną specyficznym doświadczeniem natury figurą metafory.
W czym ta metaforyczność jego prac się objawia? Otóż Marco Angelini wyszedł w swojej koncepcji artystycznej od symboliki serca i jego wewnętrznej energii, odniesionej do konkretu technicznego, jakim są artefakty współczesnej praktyki uzyskiwania energii za pomocą ogniw fotowoltaicznych. Tym samym niejako utożsamił on, w aspekcie energetycznym, zamiar afirmacji natury z jej „duchowym” przesłaniem oraz z włączoną w tę naturalność technologią (to stąd ten apel o zrównoważony rozwój?).
Koncepcję tę – afirmacji naturalności – zawdzięcza autor niewątpliwie fascynacji kulturą Japonii, gdzie swego czasu przebywał poznawczo. Bo właśnie taki pogłębiony sposób doświadczania natury wypracowali Japończycy. Wynikał on z ciągłego lęku (i prób jego oswojenia) wobec dzikości natury, wobec jej nieprzewidywalnych następstw , a przy tym jej niejako „obojętności” wobec życia i losów ludzi. Takie odczucie zrodziło rodzaj kultu mistycznego, to tak zwany szintoizm (shinto). Wyrażało się to lokowaniem w naturalnych elementach krajobrazu i zjawiskach jakby ich dusz (kami). Swoje kami miałyby zatem drzewa, kamienie, jeziora, góry, a nawet wiatry czy deszcze. Tak więc cała przyroda jest duchowa, jest boska. Duchy te są źródłem życia i dlatego należy się im nasza uważność. Chrześcijaństwo to odmieniło, nakazując ludziom (w Biblii), aby ziemię i jej naturę ujarzmiali, czynili sobie poddaną. Presja zmian i wynalazczości znalazła swoje ukoronowanie w XVIII wieku, w ramach rewolucji przemysłowej. Dopiero romantyzm wniósł w tej mierze pewne kojące wątki (wyrażane w sztuce i literaturze). Tendencje postępowe kontynuowały modernizm i coraz bardziej agresywna współczesność. Tak więc – co warto podkreślić – Marco Angelini łączy w swojej twórczości fascynacje wschodnim mistycyzmem z zachodnią wytwórczą zręcznością oraz z chrześcijańskim podejściem do natury. Choć apeluje przy tym o zastanowienie, właśnie o tę uważność…
W warstwie formalnej jego ekspozycja, przygotowana wraz z kuratorem Janem Kozaczukiem z niezwykłą starannością informacyjną i strukturalną, jest w istocie wzorcowo postmodernistyczna. Przejawia się to w doborze zróżnicowanych środków ekspresji artystycznej: od konwencjonalnych obrazów malarskich (zwykle utrzymanych w stylistyce abstrakcyjnych figur geometrycznych lub realizowanych w technice action painting po obiekty gotowe, budowane ze zużytych żarówek i świetlówek oraz specjalnie wytwarzane produkty – modele serca w technice 3D – i projekcje wideo. Ta różnorodność środków wyrazowych ma służyć podkreśleniu rangi problemu, do którego w swojej treści odnosi się cała ekspozycja. Autor pragnie bowiem zwrócić uwagę na taki stan rzeczywistości, w którym dotychczasowe źródła energii ulegają zużyciu, mogą więc pełnić tylko funkcję wtórnego tworzywa sztuki, a jednocześnie pragnie on podkreślić rangę naszego naturalnego źródła energii – tej płynącej z naszego serca. Choć także podkreśla rolę energii uzyskiwanej z naturalnego źródła – słońca. Użycie przez autora fragmentów fotowoltaicznych ogniw w obrazach te intencje potwierdza. Świadczy to zarówno o jego zdolności dostrzegania obszarów użyteczności społecznej, jak i o jego nadwrażliwości i empatii wobec natury. Stąd poetyka prac artysty, w których metafora światła dotyczy energii serca i piramid (plastikowe modele) oraz środków technicznych. To niejako uwzględnienie przejścia od homo faber do homo mollis.
Sztuka daje nam bowiem ,dzięki swojej specyfice, wyraźne „oświetlenie” sensu naszej obecności w świecie, pokazuje, co w nim jest pierwsze – gdzie bije źródło prawdy bliskie osobie twórcy, jego czuciu i wierze. Z tym łączy się właśnie metafora serca. Marco Angelini włączył w swoje usiłowania ponadto „szkiełko i oko” – czyli naukę i technikę z jej instrumentarium, aby podkreślić, jak ważne są współcześnie związki i zależności między kulturą duchową a zdolnościami ukształtowanymi przez cywilizację. Specyfika homo faber zatem powinna łączyć się z naturą homo mollis – techniczna sprawność i umiejętność wytwarzania powinny uwzględniać, że człowiek potrzebuje wrażliwości, empatii i szacunku wobec otoczenia. To nurt ekologiczny, skłaniający się ku afirmacji natury i odpowiedzialnemu rozwojowi człowieka. W tym duchu może kształtować się świadomość zrównoważonego postępu.
Warto przyjrzeć się tej ekspozycji – pomieszczonej w półmrocznych salkach „bunkra sztuki” – rozświetlającej tę przestrzeń świetlnymi aluzjami oraz „promieniowaniem” treści, tyleż metaforycznych, co i konkretnych, bo epatującej użytymi materiałami i wytworzonymi obiektami. Wystawa ta wymusza sporą odbiorczą uważność, ale przez to daje także satysfakcję odczytywania intencji artysty i podążania jego tropami, a może także własnymi ścieżkami i refleksją nad kondycją naszego świata.
Tekst: Andrzej Saj
Zdjęcia: materiały Muzeum Współczesne Wrocław
